Pomiń łącza nawigacji
Zasoby
Katalog
Imprezy, Konkursy
Katalog zabytków Pruszkowa
Portal powiatu pruszkowskiego
VIII Edycja Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego im. C.K. Norwida 
 
 

  

 

23 maja o godzinie 12.00

w Muzeum Starożytnego Hutnictwa Mazowieckiego

odbył się uroczysty Finał VIII Edycji

Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego im. C.K. Norwida

 

 

Po odczytaniu werdyktu Jury VIII Edycji Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego im. C.K. Norwida

którego w skupieniu wysłuchali laureaci

                        

oraz zaproszeni goście ( w środku Piotr Mitzner - Przewodniczący Jury)

prezydent Andrzej Królikowski przystąpił do wręczenia nagród.

Nagroda I - Maciej Woźniak z Płocka

Nagroda II - Jarosław Moser z Łodzi

Wyróżnienie - Małgorzata Lebda z Żeleźnikowej Wielkiej

oraz Zofia Staniszewska z Mieczewa

Wyróżnienie Drukiem - Sławomir Sadowski z Grodziska Mazowieckiego

                     

 

oraz Sylwia Gawrysiak z Warszawy

Pozostali wyróżnieni drukiem nie dotarli na Finał.

 

Na tym zakończyła się część oficjalna i rozpoczęła część "podziemna", w której zwyczajowo poeci składali autografy

a następnie prezentowali swoje wiersze.

Maciej Woźniak

 

Jarosław Moser

w towarzystwie zasłuchanej Bogorii

Małgorzata Lebda

Zofia Staniszewska

Sylwia Gawrysiak

i Sławomir Sadowski

 

Zobacz także, co uwieczniła Dorota Ryst:

http://picasaweb.google.pl/literaci.eu/PatronatLiteraciEuRozstrzygniecieVIIIKonkursuPoetyckiegoImCKNorwidaFotDRyst?feat=directlink

 

Protokół posiedzenia Jury VIII Edycji Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego im. C. K. Norwida

Jury w składzie:

Piotr Mitzner – przewodniczący
Przemysław Dakowicz
Tomasz Korpysz

Zapoznało się z 206 zestawami konkursowymi i postanowiło przyznać:


1.I nagrodę, w wysokości 2.000 PLN, panu Maciejowi Wożniakowi – godło „Cekin” - z Płocka
2.II nagrodę, w wysokości 1.500 PLN, panu Jarosławowi Moserowi – godło „speleolog” - Łodzi
3.nie przyznawać nagrody III
4.Dwa wyróżnienia, w wysokości 750 PLN każde, pani Małgorzacie Lebdzie – godło „Benjamin” - z Żeleźnikowej Wielkiej oraz pani Zofii Staniszewskiej – godło „bonsai” - z Mieczewa

Ponadto Jury postanowiło uhonorować drukiem:


pana Wojciecha Roszkowskiego z Tykocina, godło „alitet” - za wiersze światłoczułość. projekt okładki oraz nokia connecting people
pana Pawła Podlipniaka z Radomia, godło „ante_portas” - za wiersz Przebiśnieg
pana Marcina Czyża z Lublina, godło „buonarotti” - za wiersz ***[ pod zielonym szkiełkiem]
pana Pawła Hajduka z Dymitrowa Dużego, godło „dinozaur” - za wiersz Scenariusz i reżyseria
pana Tadeusza Mieszkowskiego z Warszawy, godło „gem” - za wiersze podróż na południe oraz virginia woolf wraca do domu
panią Annę Piliszewską z Wieliczki, godło „INNE STANY SKUPIENIA” - za wiersz Norwid pisze list do Talesa
panią Iwonę Danutę Startek z Biłgoraja, godło „Jaszun” - za wiersz próba
panią Małgorzatę Sochoń z Białegostoku, godło „krople na topoli” - za wiersz skóra
pana Radosława Jaśczaka z Sobień Jezior, godło „KRZYWAŚŃ” - za wiersz Truskawki
panią Sylwię Gawrysiak z Warszawy, godło „Lady Ga” - za wiersz Muzeum aksjologiczne
panią Joannę Szymanek z Mszany, godło „Lilith” - za wiersz destagnacja
pana Mirosława Romana Kanieckiego z Brodnicy, godło „oryl” - za wiersz Annunciata
pana Piotra Zemanka z Bielska-Białej, godło „PAN POPIOŁEK” - za wiersz Katedra
panią Elę Galoch z Turku, godło „PERI” - za wiersz ***[ Mówili, że...]
panią Teresę Radziewicz z Juchnowca, godło „podbiał pospolity” za wiersze ŻAR. PTAKI  oraz  O TYM, CO JEST POMIMO
pana Piotra Macierzyńskiego z Łodzi, godło „RABARBAR” - za wiersz Polska
panią Elżbietę Tylendę z Darłowa, godło „świecą na bruku” - za wiersz NA ZAPLECZU
panią Katarzynę Bolec z Rzeszowa, godło „Tekla” - za wiersz Ciemne morza
pana Sławomira Sadowskiego z Grodziska Mazowieckiego, godło „Vistula” - za wiersz PIEŚŃ XIX, Ostra


Na tym protokół zakończono i podpisano

Piotr Mitzner
Przemysław Dakowicz
Tomasz Korpysz

 

Pruszków, 17 kwietnia 2010 r.

Czy Norwid żyje?

Na obrady jury konkursu poetyckiego im. Cypriana Norwida przyszło nam się wybierać w czasie wyjątkowym. Od sześciu dni trwała żałoba narodowa, ogromne rzesze warszawiaków przesuwały się w milczeniu przed Pałacem Prezydenckim, programy telewizyjne i radiowe wypełniały relacje o smoleńskiej katastrofie. Chyba wszyscy mieliśmy wrażenie, że oto stoimy w jednym z węzłowych punktów życia narodu, że odtąd zawsze będziemy patrzeć na najnowszą historię Polski jako na całość dwudzielną, składającą się z tego, co wydarzyło się przed powtórną tragedią katyńską — i po niej.
Kiedy wysiadłem z pociągu relacji Łódź-Warszawa, była godzina dziewiąta rano, 17 kwietnia 2010, sobota. W pruszkowskiej Bibliotece mieliśmy się spotkać o dwunastej, pomyślałem więc, że nic nie stoi na przeszkodzie, bym wybrał się na Krakowskie Przedmieście. Maszerowałem przez ciche ulice stolicy, mijałem nielicznych przechodniów. Im bardziej zbliżałem się do Nowego Światu, tym więcej ludzi spotykałem. Niemal wszyscy szli w tym samym kierunku. W okolicach Pałacu Staszica urywała się kolejka tych, którzy od wielu godzin czekali na możliwość złożenia ostatniego hołdu zmarłym tragicznie Marii i Lechowi Kaczyńskim. Przyglądałem się wszystkiemu z mocnym wewnętrznym przekonaniem, iż uczestniczę w chwili wyjątkowej, o której po wielu latach będę opowiadał wnukom. Szczęśliwie nie zabrałem ze sobą aparatu fotograficznego, mogłem cały zanurzyć się w gęstym nurcie czasu, co stanął w miejscu. Miałem głębokie poczucie, że wszyscy, którzyśmy się tam znaleźli, trwamy w nadzwyczajnym przyjaznym współobjęciu i że zarazem jakaś trudna do zdefiniowania i opisania siła obejmuje nas wszystkich z zewnątrz, czyni nas jednością w odmiennościach, zespala i unosi ponad nasze.
Od kilku dni prześladowało mnie pytanie, co miałby nam do powiedzenia Norwid, ten przenikliwy analityk i interpretator narodowej rzeczywistości, gdyby znalazł się pośród nas. Czy umacniałby nas w bólu? Przestrzegał i napominał? A może ukazywałby nam nasze małości i wady, byśmy je w tym szczególnym momencie jeszcze wyraźniej dostrzegli? Wertowałem w myśli kolejne tomy jego dzieł i od czasu do czasu natrafiałem na sformułowania i sądy niemal idealnie przystające do bolesnej teraźniejszości.
Myśl pierwsza. Historia się nie skończyła. To tylko nam wydawało się, że możemy funkcjonować poza jej obrębem, że już nas nie dotyczy, że możemy odłożyć ją do lamusa, narodowego pamiątek kościoła. Norwid odezwał się do mnie słowami wiersza Socjalizm:

1
Ludzie, choć kształtem ras napiętnowani,
Z wykrzywianymi różną mową wargi,
Głoszą: że oto źli już i wybrani,
Że już hosanna tylko, albo skargi...
— Że Pyton-stary zrzucon do otchłani:
Grosz? — że symbolem już; harmonią?... — targi!

2
Och! nie skończona jeszcze Dziejów praca -
Jak bryły w górę ciągnięcie ramieniem;
Umknij — a już ci znów na piersi wraca,
Przysiądź — a głowę zetrze ci brzemieniem...
— O! nie skończona jeszcze Dziejów praca,
Nie-prze-palony jeszcze glob, Sumieniem!

Myśl druga, (zbyt?) gorzka. Jesteśmy zdolni do jedności, objawiamy swoją lepszą twarz jedynie w chwilach zagrożenia, tragedii, umiemy celebrować cierpienie, ale wciąż nie potrafimy budować: "Wszystko, co patriotyzmu i historycznego dotyczy uczucia, tak wielkie i wielmożne jest w narodzie tym, iż zaiste kapelusz zdejmam przed ulicznikiem warszawskim - ale - ale wszystko to, czego nie od patriotyzmu, czego nie od narodowego, ale od społecznego uczucia wymaga się, to jest tak początkujące, małe i prawie nikczemne, że strach wspominać o tym!" (list Norwida do Michaliny z Dziekońskich Zaleskiej, listopad 1862).
Myśl trzecia, wywołana niesnaskami związanymi z pochówkiem Pary Prezydenckiej. Czyżbyśmy nadal - jako naród i społeczeństwo - nie potrafili wyprawić "pogrzebu historycznego za dojrzeniem sumienia czasów" (list Norwida do Józefa Bohdana Zaleskiego, styczeń 1856)? Czyżby nas wciąż nie było stać na jedność w obliczu trumien? Czyżbyśmy byli trwale niezdolni "sylabizować interes własnej godności" (list Norwida do Teofila Lenartowicza, styczeń 1856) - również wobec tych wszystkich, którzy w dniach tragedii ze współczuciem nam się przyglądają?
Nie chodzi tu wcale o to, by porzucić wszelkie różnice, spory, by raz na zawsze zakończyć dialog i we wszystkim się zgadzać. Autor Harmonii uczy przecież:

I nerwów gra, i współ-zachwycenie,
I tożsamość humoru —
Łączą ludzi bez sporu:
Lecz bez walki nie łączy sumienie!

*
Uczestnictwo w - by powtórzyć ukute w mediach sformułowanie - "narodowych rekolekcjach" wielu z nas, czytelników literatury wieku XIX, uzmysłowiło, jak zadziwiająco aktualne jest przesłanie Cypriana Norwida, jak bardzo produktywny mógłby być proponowany przez wielkiego poetę i myśliciela idiom poetycki, model intelektualnego, uważnego i krytycznego uczestniczenia piszących w życiu zbiorowości.
W poezji po roku 1989 wzór Norwidowski wydaje się jednak wzorem martwym, dziedzictwo autora Rzeczy o wolności słowa jawi się jako nieproduktywne. Zapewne wynika to po części z nieznajomości jego dzieła, po części zaś z trudu, jaki czytelnik współczesny musi sobie zadać, by Norwida zrozumieć. "Norwidowskie" wiersze napisane na konkurs stanowią na ogół mechaniczne przetworzenie fraz z najsłynniejszych, znajdujących się w kanonie szkolnym, utworów dziewiętnastowiecznego twórcy. Słusznie zauważa autor jednego z tekstów, których nie nagrodziliśmy:

Ogłoszono konkurs
wierszy o poecie.
I przyznajcie szczerze
mało o Nim wiecie.

Dopóki Norwid nie stanie się na powrót poetą czytanym, dopóki nawiązania do jego twórczości będą oparte na nadesłanym na pruszkowski konkurs ironicznym Przepisie na wiersz o Norwidzie: "Koniecznie potrzebne: konkurs i tomik poezji bohatera. / Ilustrowane dzieje literatury polskiej, możesz zastąpić wikipedią.pl. / Kartka i ołówek. / Krótkie rozpoznanie bohatera (strona 56). / Zdjęcie. / Pamiętaj obraz lepiej trafia do odbiorcy. / Na stronie 58 rysunki. / Pasja Chrystusa dla odbiorców religijnych. / Rzeźba dla miłośników modnego 3D. / Teraz przypieprz. / Dużo smutku, samotności, tęsknoty i biedy", dopóty dzieło autora Vade-mecum pozostanie martwym i zimnym pomnikiem przeszłości.
Na szczęście, w konkursowych zestawach było także nieco wierszy dobrych, pozwalających sądzić, że czas obecności Norwida nie minął bezpowrotnie. Najlepsze z nich, nagrodzone i wyróżnione drukiem, prezentujemy w niniejszym zbiorze.


Przemysław Dakowicz

Jaki Norwid?

Kolejna wiosna i kolejne spotkanie z najnowszą polską poezją. Wierszami, z których każdy jest świadectwem czyjegoś swoistego sposobu doświadczania, przeżywania i opisywania świata. Czasem są to świadectwa autentyczne, oparte na głębokim przeżywaniu rzeczywistości, pisane z zaangażowaniem, w których widać mniej lub bardziej skrywane emocje, czasem z kolei – chłodne, zdystansowane konstrukty będące wynikiem wykalkulowanych strategii oraz popisem warsztatu i znajomości rozmaitych kodów kulturowych czy konwencji.
Z oczywistych względów najbliższe były mi wiersze „norwidowskie”; przy czym przymiotnik ten biorę w cudzysłów, ponieważ owa „norwidowskość” w dużej części przypadków była co najmniej wątpliwa. Ale o typach nawiązań do Norwida i o ich częstej powierzchowności pisano już w posłowiach do poprzednich tomików (niestety, w kolejnych edycjach konkursu niewiele się w tym zakresie zmienia). Tym razem, abstrahując od poziomu cytowanych wierszy i mojej ich oceny, chciałbym przyjrzeć się temu, czego z tegorocznych wierszy dowiedziałem się o Norwidzie. A właściwie o tym, jaki Norwid i w jaki sposób istnieje w świadomości autorów wierszy, jakie relacje między nim a poetami początku XXI wieku dają się w tych wierszach odnaleźć, jakie miejsce i jaką rolę wyznaczają mu oni we współczesności.
Rzecz jasna, dużą część takich „norwidologicznych” (znów biorę to słowo w cudzysłów) rozpoznań stanowiły frazy typu: „Spowity brzemieniem talentu / i niemocy cielesnej / Walczył / o byt, o wikt i opierunek”, „Słychać dzwony to umiera samotnie / emigrant z obcego kraju”, „Czemu odszedłeś od nas w bólu i zapomnieniu?”, „Wieszczu tragiczny i nierozumiany, / który głębią swych myśli przerażasz szatany”, „Coś ty, Cyprianie, uczynił rodakom?” itp. Wśród bardziej dyskursywnych niż poetyckich wypowiedzi tego typu pojawiały się też różnego rodzaju metaforyczne obrazy, jak ten ukazujący Norwida, który „pod wytartym / starym płaszczem / swego serca / karmił / głodne / prawdy / pisklęta” (godło: zebra, Norwid) czy też odwołujący się również do ptaków fragment wiersza bez tytułu nadesłanego przez autora o godle „Fiołek”: „Ten Poeta Norwid / co zjadał okruchy / jak gołąb / rzucony / w tułaczki udrękę / loty w otchłań cierpienia / niezrozumień mękę”.
Ranga Norwidowskiej spuścizny we współczesności najczęściej ukazywana była jako bezdyskusyjna. Jego dzieła są „wspaniałe”, „wielkie”, „jak brylanty”, „nieprzemijające”, „aktualne” itp., a dzisiejsi odbiorcy czytają go chętnie i uważnie i wreszcie należycie doceniają: „O gdybyś żył, gdybyś doczekał / Wielki Poeto Cyprianie / Twoja poezja lud Polski urzeka / Po latach zdobyłeś uznanie” (godło: „Albert”, O gdybyś żył); „Pytam Cię Kamilu Cyprianie, / czy z zaświatów dotkniesz mnie swym talentem. / Wysyłam Ci listem moje pytanie, / a Twoje wiersze czytam jak pismo święte” (godło: „wędrowiec”, List do Norwida). Do rzadkości należały głosy bardziej zniuansowane, zdystansowane, a nawet krytyczne, jak np. hipotetyczna wypowiedź samego poety: „Na cóż się zdały słowa kunsztownie ujęte, / Myśl okuta cierpieniem niczym złotem diament. / Wczoraj martwym i dziś niepotrzebnym sprzętem, / Dalekie wam me wiersze jak nieba firmament” (godło: „Krzywaśń”, Dagerotyp Norwida) wyznanie, że Norwid patrzy „oczami Rasputina” (godło: „Magnolia”, Portret Polski z Norwidem w tle) czy metatekstowe stwierdzenie: „Ogłoszono konkurs / wierszy o poecie. I przyznajcie szczerze / mało o Nim wiecie” (godło: „Kaganiec”, Ogłoszenie).
Te grupy wierszy tak naprawdę niewiele mówią nie tylko o Norwidzie, lecz także o autorach i ich świecie. Inaczej jest z tymi tekstami, w których znaleźć można ślady własnych doświadczeń, choćby wizyt w miejscach związanych z poetą: „Kiedy ruszaliśmy na szkolną wycieczkę, Dąbrówka / zawsze była po drodze. Buntowaliśmy się po cichu: / dlaczego nie zawiozą nas na Montmorency?” (godło: „podbiał pospolity”, Zjazd absolwentów); „strome schody prowadzą do nieba – w dół / w królewski loch zasklepiony wiecznym poematem mroku […] zostanę / karty już rozdane – kości rozrzucone / Pan wychodzi Panie Cyprianie” (godło: „Pan Popiołek”, Katedra) czy też uważnej lektury jego wybranych tekstów, np.: „Nigdy bym nie poznał / generała Bema, gdyby / nie ten Cień odjeżdżający, / trąby smukłe w rozpaczy / i gromnice na wietrze płaczące. / I tak dalej i dalej” (godło: „Aspectabilis”, Podziękowanie Norwidowi).
Innego typu osobiste przeżycia stoją za następującym wyznaniem: „w mega sklepach sportowych / na epicyklach świtowego kryzysu / kupiłem buty na raty / można / tak / wdrapałem się z nimi na szczyty / wyobraźni o sobie / że będę jak Kamil Cyprian / gruźlica i te klimaty” (godło: „spacja”, ***). Doświadczenie swoistej bliskości, wspólnoty losów wyrażane było jeszcze kilkakrotnie; autor ukryty pod godłem „Melchior” podobnym sobie poetom przykazywał: „Jedź do ciemnego kresu, do kresu / dziesięcioletnim złotym uno”, ale i zapowiadał: „Dla ciebie już kopią dół na Montmorency. / Pisz bloga, pisz i śnij” (E-mail od Pana Cogito).
Niektórzy autorzy próbowali stworzyć swego rodzaju alternatywne biografie Norwida. „Gem” pisał np.: „norwid dostał wreszcie / honorarium za swoje / trzy nowele i wsiada / do dyliżansu jadącego / na południe Francji” (podróż na południe). Z kolei „maciejka” wpisywała poetę w doświadczenie zagłady: „i Norwid by płakał / trzymając w dłoni okruszynę chleba / i patrząc na gniazdo bocianie / gdy w tle / druty Auschwitz-Birkenau” (Wspomnienie).
Inni sytuowali poetę we współczesności i zastanawiali się, kim i jaki byłby on dzisiaj: „Ciekaw jestem / czy dziś tęskniłbyś / Cyprianie / do tego kraju / gdzie dziecko / kromkę chleba / wrzuca do kosza / na przerwie / bo niepotrzebnie / mu matka dała / na drugie śniadanie” (godło: „Cyprian”, Moja piosnka III (na trzecie tysiąclecie)). Czasem wręcz przewidywali XX-wieczny życiorys Norwida, np.: „Przekwalifikowany / Został starym filmowcem / Z czarnoleską motywacją” (godło: „na dwóch nogach”, Pomsta lub powrót emigranta). Inny projekt proponował autor, który swoje wiersze opatrzył godłem „Trzynasta blizna”: „Gdybyś żył w naszych czasach / zapewne zakochałbyś się bez wzajemności / w jakiejś celebrytce z silikonowym biustem / by następnie gorycz miłosnej porażki / przelać na twardy dysk pożyczonego laptopa. Gdybyś żył w naszych czasach / zgarnąłbyś zapewne Nike Paszport Polityki / lub Nagrodę Kościelskich po czym / niesiony sławą ruszyłbyś pierwszą klasą / na podbój Europy” (Przypuszczenia…).
Jaki więc Norwid wyłania się z nadesłanych w tym roku wierszy? Jak widać choćby z przywołanych wyżej przykładów, nie ma jednej odpowiedzi na to pytanie. Mimo wielu podobieństw, tak naprawdę każdy tekst pokazuje innego Norwida – takiego, jakiego znają poszczególni autorzy. I nawet, jeśli ta znajomość często bywa powierzchowna i opiera się na stereotypach, nawet jeśli poetycki efekt jej wykorzystania jest niezbyt udany, to jednak zawsze związana jest ona z koniecznością lektury tekstów autora Quidama, a to jest wartością samą w sobie, niezależnie od werdyktów jury.

Tomasz Korpysz

 

Konkurs odbywa się pod honorowym patronatem

Marszałka Województwa Mazowieckiego

pana Adama Struzika

Image

Prezydenta Miasta Pruszkowa

pana Jana Starzyńskiego

Image

Patronat medialny:

Literaci.Eu

Image

www.literaci.eu

oraz

Image 

 

dla rozwoju Mazowsza
 
Wydatek współfinansowany przez Unię Europejską ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego
w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Mazowieckiego 2007-2013
oraz ze środków budżetu województwa mazowieckiego